kwietnia 20, 2018

Recenzje restauracji - NIE POLECAM -Restauracja Waniliowa - Warszawa- Bielany

Restauracja Waniliowa - 2/10 - bo, bo tak... 2 dla zachęty.


EKSPEDIENTKA: ‘’Przede wszystkim pan mi po chamsku wyrwał tego kurczaka!’
KLIENT: ‘Jako corpus delicti.’
SPRZĄTACZKA: ‘’Ścierkę, ścierkę mi wyrwał – moje narzędzie pracy!’
EKSPEDIENTKA: ‘Panie kierowniku, ukraść chciał mi tego kurczaka.’
SPRZĄTACZKA: ‘No pewnie, bo po co by wyrywał? To złodziej.’
EKSPEDIENTKA: ‘I pijak. Bo każdy pijak to złodziej!’
KLIENT: ‘No, niech pan sam osądzi: czy to jest w porządku?’
ŻONA KLIENTA: ‘Uspokój się Kaziu.’
KLIENT: ‘B r u d n a ś c i e r k a proszę pana!’
KIEROWNIK SKLEPU: ‘Od tego jest ścierka, żeby była brudna.’
KLIENT: ‘Proszę pana, podstawowe zasady higieny…’
KIEROWNIK SKLEPU: ‘Proszę pana, podstawowe zasady higieny są takie, że jak się wchodzi, to się puka. A pan wchodzi bez pukania, z brudną ścierką.’
Jak filmu Barei...
Bo miała zły dzień, bo ruch był duży, bo nie ma Pan smaku, bo... jesteśmy idealni.
Jakiś czas temu odwiedziliśmy restaurację waniliowa mieszczącą się przy ulicy Reymonta w warszawie.
Mieliśmy 90 minut na zjedzenie przystawki i dania głównego, jak się okazało, rzuciliśmy wyzwanie kucharzowi i obsłudze lokalu trudniejsze niż ułożenie kostki rubika w tym czasie 
Pełni nadziei usiedliśmy przy jednym ze stolików mieszczących się przy oknie.
Dzień był chłodny, poprosiliśmy o wyłączenie klimatyzacji, nasze życzenie zostało spełnione. Jakże szczęśliwi byliśmy, gdy po kilkunastu minutach otrzymaliśmy zamówioną herbatę. Czajnik, w którym na naszych oczach Pani gotowała wodę był okrągłym, wydającym romantyczne dźwięki urządzeniem, jakich od zawsze pragnąłem. Jestem w pełni zaspokojony, woda byłą gorąca. - Brawo Wy, brawo...
Z tego co udało mi się ustalić, prowadząc wnikliwe obserwacje co chwilę znikającej za nowocześnie otwierającymi się drzwiami Pani Kelnerki, restauracja mieści się na dwóch poziomach. Był też tajemniczy Pan, który co chwilę wychodził, jechał gdzieś na rowerze i po kilku minutach wracał z siatką.
Nie jestem psychologiem, ale może właśnie ten fakt, powodował że obsługująca nas Pani nie mogła się uśmiechnąć, może właśnie to powodowało jej zdenerwowanie. Już nigdy się tego nie dowiem. Przedstawiciele restauracji tak tłumaczą kelnerkę:
" Niestety nie mogę się z Panem zgodzić, że nasza kelnerka była niemiła i obrażona. Miała po prostu gorszy dzień , dlatego na jej twarzy zabrakło uśmiechu (niestety takie dni zdarzają się każdemu z nas z uwagi na różne sytuacje życiowe), ale na pewno nie zabrakło jej empatii ani życzliwości."
Pozostaje mi tylko siedzieć cicho, nie wiem, nie znam się, nie umiem...
Zamówiliśmy zupę kukurydzianą ( znam dobrze właściwy smak tej zupy z podróży do Azji), która została podana po ok 20-25 minutach. Do dzisiaj jestem przekonany, że zupa musiała być świeża i robiona specjalnie dla nas (czas na jej przygotowanie), jednak jej smak... coś tu nie grało... bo... zupa była za słona ... bardzo słona? - spytacie. odpowiadam Wam - Tak, bardzo słona... Analizując odpowiedzi na naszą recenzję umieszczoną na profilu restauracji, myślę że nie powinienem się czepiać, bo może kucharz miał zły dzień, albo może się zakochał...
Przyszła kolej na dania główne... tak to musi być dobra restauracja - rozmawialiśmy między sobą, ja z żona, czeka się dłużej niż w Atelier Amaro. To będzie petarda. Czekamy więc spokojnie. Pani Kelnerka wchodzi, wychodzi, nie podejdzie do nas. Szkoda, że nie wiedziałem że ma zły dzień... Następnym razem... eeee... nie nie będzie następnego razu, zapomniałem.



Czekamy zatem dalej, od naszego przyjścia minęła godzina. Przyszliśmy tu zjeść, spróbować czegoś ciekawego, ale przecież za 30 min mamy spotkanie. Dań brak. Po 70 minutach poprosiliśmy Panią o informację, zapominając ciągle o jej złym dniu. Pani odpowiedziała nam, że za 5-10 min będziemy mogli skosztować tych specjałów, odwróciła się na pięcie i odeszła. Foch? A jak, mam zły dzień, mogę wszystko...
Kelnerka wyszła uprzedzając naszą rezygnację z zamówienia i wróciła z daniami.
Strozapetti i Schab, taki był nasz wybór.
Dania prezentowały się zwyczajnie a ich smak? No cóż, potwierdziło się że kucharz jest zakochany - makaron cały zostawiliśmy, słony... solony chyba 10 razy. Więcej nie jestem w stanie nic powiedzieć na temat tego dania, nie zjadłem, ale w menu powinna pojawić się informacja - niezjadliwe, wtedy nie mógłbym mieć pretensji.
Schab - krótko i na temat, bo już się chyba za bardzo rozpisałem:
ziemniaki twarde, fasolka, chrupiąca - aldente - a może surowa? To tamto, z prawej na zdjęciu to sos, czułem jego smak pół dnia, ale ciężko jest mi go opisać, mięso zwyczajne...



Kelnerki od czasu jak dania zostały podane nie było (poprosiłem o rachunek przy podaniu dań i zapłaciłem). Nie mogłem więc podzielić się swoją opinią. Zostawiwszy prawie nieruszone dania, zostawiłem informację na chusteczce - słone, niezjadliwe, szkoda bo jestem ciekawy odpowiedzi kelnerki.
Teraz muszę jeszcze przytoczyć kilka wypowiedzi restauracji (z moimi komentarzami), bo są ciekawe... - całość na profilu restauracji w odpowiedzi na moją recenzję.
"Nadmienię również, że większość komentarzy o nas to dobre opinie, podkreślające życzliwość naszej obsługi oraz świeżość i smak potraw." - czytaj - co mi Pan tu pisze, że niedobre!
"Krem z kukurydzy faktycznie był podany po ok 20 minutach, lecz w tym czasie na górze odbywały się trzy imprezy zorganizowane i trwał serwis. Także zanim Pan następnym razem zacznie oceniać pracę kucharzy oraz ruch, proszę się upewnić , że jest tak , jak Panu mogłoby się wydawać." - nie ma Pan prawa do informacji o wydłużonym czasie oczekiwania. Ma pan siedzieć, czekać, akceptować.
"Smak wszystkich potraw został zweryfikowany przez cały personel i nie zasłuż on na osąd, jaki Pan zostawił." - rozumiem, że każdy próbował dań z mojego talerza? czy wszystko jest w jednym garze na kuchni i każda potrwa ma taki smak?
"O gustach się nie dyskutuje , więc Państwu może nie przypadł sposób podawania naszych dań do serca. " - ja KLIENT jestem bez gustu...
"Wydaje mi się , że brak uśmiechu kelnerki oraz długi czas oczekiwania na zupę sprawiły, że nastawili się Państwo na NIE i takie wrażenie zostało już do końca." - tak, to też, ale głównie smak dań... choć nie przyjmuje Pani tego do świadomości, przecież jadła Pani moje danie osobiście i smakowało.
itp...
Dziękuję za brak zrozumienia, polemikę z moją subiektywną oceną, uświadomienie, że Klient racji nie ma i mieć nie może.
Właśnie ta wizyta w Restauracja Waniliowa skłoniła nas do utworzenia tego profilu na FB.
A na koniec cytat z filmu Barei:
"-taka jest moja koncepcja .
- od koncepcji to jestem tu ja !"
Reasumując:
Obsługa - 1/10
Atmosfera - 1/10
Cena - 2/10
Smak - 2/10

@obiektywnysmak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

DIY - Top 5 romantycznych prezentów, na które nie wydasz ani złotówki cz. I

Kolaż z podziękowaniami za wszystkie wspólne dni i noce - prezent DIY Do wykonania potrzebujesz - aparat fotograficzny, kolorową dru...

Copyright © 2016 Over The Heaven , Blogger